Rowerzystki
linijka
FoLandy
FoDeszczówkę należy wziąć?
linijka
Moje rumaki :)
linijka
FoKto u mnie gości?
linijka
Takie tam statystyki...
linijka

FoFotki...
linijka
To było...
linijka
- 2014, Marzec16 - 35
- 2014, Luty27 - 57
- 2013, Czerwiec16 - 31
- 2013, Maj7 - 55
- 2013, Kwiecień12 - 117
- 2013, Marzec6 - 43
- 2013, Luty9 - 39
- 2013, Styczeń2 - 7
- 2012, Grudzień2 - 22
- 2012, Listopad2 - 33
- 2012, Październik13 - 140
- 2012, Wrzesień9 - 96
- 2012, Sierpień8 - 136
- 2012, Lipiec14 - 162
- 2012, Czerwiec11 - 203
- 2012, Maj23 - 297
- 2012, Kwiecień11 - 196
- 2012, Marzec15 - 262
- 2012, Luty11 - 182
- 2012, Styczeń8 - 168
- 2011, Grudzień15 - 259
- 2011, Listopad10 - 191
- 2011, Październik18 - 202
- 2011, Wrzesień11 - 179
- 2011, Sierpień10 - 144
- 2011, Lipiec6 - 106
- 2011, Czerwiec10 - 116
- 2011, Maj16 - 173
- 2011, Kwiecień14 - 43
- 2011, Marzec8 - 48
- 2011, Luty4 - 8
- 2010, Sierpień7 - 13
- 2010, Czerwiec2 - 0
- 2009, Październik1 - 0
- 2009, Sierpień5 - 0
- 2009, Lipiec1 - 0
- 2009, Czerwiec2 - 0
- 2009, Kwiecień1 - 0
No popatrz..., kogo tu nie było?
linijka
- DST 66.40km
- Teren 2.00km
- Sprzęt Łunibajczyk
- Aktywność Jazda na rowerze
Początek jak na lodzie...
Niedziela, 11 grudnia 2011 · dodano: 11.12.2011 | Komentarze 24
Dzisiejsza wycieczka czysto spontaniczna, umówiliśmy się gdzieś w okolicy Wołczkowa. Wyjechałam o 8.30 z domu, a tu na drodze niespodzianka. Asfalt dokumentnie oszroniony, gdzieś po drodze w dwóch miejscach straciłam na chwilę panowanie na rowerem. Na szczęście nic się nie stało, ale było całkiem ślisko.
Za to słoneczko pięknie świeciło, powietrze było rześkie ale za to czyste

Skierowałam się na Dołuje...

... a następnie Wąwelnicę

Słoneczko nadal ładnie świeci, powoli droga robi się szara. Spotkaliśmy się na Bezrzeczu w okolicach kościoła. Dalej spontan, pojechaliśmy w kierunku Dobrej, lecz za Wołczkowem zaintrygowała nas droga dojazdowa do nowych działek, ale utwardzona płytami. Płyty skończyły się, a nas czekała utwardzona droga, ale nie było tak źle (do czasu...)

Niestety, koniec drogi zakończony wjazdem na prywatną działkę, zamkniętą na łańcuch z dużą kłódką. Wracać nie lubimy wiec bokami przedostaliśmy się do lasu i tam na szczęście w niedalekiej odległości droga leśna. W lesie cieplutko, brak całkowity wiatru sprawił, że większość drogi przejechaliśmy w nad wyraz wolnym tempie


Wyjechaliśmy w okolicach Grzepnicy i znów kierunek Dobra. Teraz nastąpiła pora na prezentację nowej ścieżki w kierunku wsi Łęgi.

A dalej kierunek granica w Buku, tutaj zrobiliśmy przerwę na kanapki i ciepłą herbatkę.


Po posiłku i odpoczynku, nasz kierunek to droga ze Schwennenz do Ladenthin, którą też chcę pokazać. Ta inwestycja połączyła w nowym miejscu Niemcy i Polskę. Wiatr tym razem nie był już naszym sprzymierzeńcem.


W Ladenthin za ogrodzeniem para kóz, takie jakieś w innym kolorze. Sąsiedzi zza miedzy lubią takie wynalazki, a to strusie, a to daniele, a to jakieś takie kozy :)

W Będargowie rozstajemy się, każdy jedzie w swoją stronę

Wyjeżdżałam rano z białym szronem na jezdni, a wracam przy pięknym zachodzie słońca :)

Kategoria 2011
Komentarze
prim8 | 05:34 poniedziałek, 12 grudnia 2011 | linkuj
Muflony mają dłuższe rogi i gonią rowerzystów. :)
grigor86 | 23:33 niedziela, 11 grudnia 2011 | linkuj
To nie kozy, to jest samica capa czyli muflon i samiec samicy czyli jagnię...? Czy jakoś tak.
kundello21 | 22:17 niedziela, 11 grudnia 2011 | linkuj
A już myślałem, że takie fajnie ślipia mają:D
mimoza15 | 22:07 niedziela, 11 grudnia 2011 | linkuj
Twoje wycieczki , ach !!!!! już nic nie mówię tylko patrzę, patrzę, .................
kundello21 | 21:46 niedziela, 11 grudnia 2011 | linkuj
Kozy to mnie zadziwiły najbardziej. Szczególnie ta z żółtym okiem :D
robin | 21:40 niedziela, 11 grudnia 2011 | linkuj
U jak u Ciebie Świątecznie się zrobiło!
Pozdrawiamy
Pozdrawiamy
prim8 | 21:16 niedziela, 11 grudnia 2011 | linkuj
Te jakieś tam kozy to owce wrzosówki...no chyba, że ja jestem baran. :)
tunislawa | 20:30 niedziela, 11 grudnia 2011 | linkuj
piękna wycieczka .....ale nie kojarzę tej drogi z brzozami ....koło Ladenthin ?
jotwu | 19:56 niedziela, 11 grudnia 2011 | linkuj
Podziwiam, podziwiam i cały czas zastanawiam się nad Twoją przynależnością do tak zwanej płci pięknej- oczywiście to tylko niezbyt wyszukany żart jednak Twoja sprawność jest imponująca. Trasę znam, to jasne - zdjęcia jak zwykle urocze ale skąd ten szron ? Widać wyjechałem chyba znacznie później skoro jechałem po jezdniach tylko mokrych. Dobrze, że już wiem iż "podejrzana" droga za Wołczkowem nie prowadzi do nikąd. Jako, że moje wycieczki kończą się z reguły przed godziną 15:00 więc z reguły nie mam ze sobą żadnych wiktuałów i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się mieć ze sobą coś ciepłego do picia, jeżdżę "na sucho". Trochę zazdroszczę Ci tych powrotów przez Schwennenz i Ladenthin - dla mnie nieomal męczarnią jest ostatnie 5 kilometrów do domu z Głębokiego przez las - bardzo nie lubię tego odcinka mimo, że to tylko 5 km. Blisko 70 km - faktycznie piękny dystans ale wbrew opinii @Kajmana wcale nie czekam na śnieg. Oby był jak najpóźniej. Pozdrawiam Cię Małgosiu - Janusz.
benasek | 19:54 niedziela, 11 grudnia 2011 | linkuj
Do minus 40 st. można jeździć, potem smar może sprawiać pewien opór w łańcuchu i łożyskach...
niradhara | 19:49 niedziela, 11 grudnia 2011 | linkuj
Poczytałam i zawstydziłam się swej niemocy rowerowej :(
srk23 | 18:41 niedziela, 11 grudnia 2011 | linkuj
Widzę że nie dajesz za wygraną i walczysz zwycięsko z nadchodzącą zimą (tylko Cię Małgosiu podziwiać za te wciąż wykręcane kilometry).
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!