Rowerzystki
linijka
FoLandy
FoDeszczówkę należy wziąć?
linijka
Moje rumaki :)
linijka
FoKto u mnie gości?
linijka
Takie tam statystyki...
linijka

FoFotki...
linijka
To było...
linijka
- 2014, Marzec16 - 35
- 2014, Luty27 - 57
- 2013, Czerwiec16 - 31
- 2013, Maj7 - 55
- 2013, Kwiecień12 - 117
- 2013, Marzec6 - 43
- 2013, Luty9 - 39
- 2013, Styczeń2 - 7
- 2012, Grudzień2 - 22
- 2012, Listopad2 - 33
- 2012, Październik13 - 140
- 2012, Wrzesień9 - 96
- 2012, Sierpień8 - 136
- 2012, Lipiec14 - 162
- 2012, Czerwiec11 - 203
- 2012, Maj23 - 297
- 2012, Kwiecień11 - 196
- 2012, Marzec15 - 262
- 2012, Luty11 - 182
- 2012, Styczeń8 - 168
- 2011, Grudzień15 - 259
- 2011, Listopad10 - 191
- 2011, Październik18 - 202
- 2011, Wrzesień11 - 179
- 2011, Sierpień10 - 144
- 2011, Lipiec6 - 106
- 2011, Czerwiec10 - 116
- 2011, Maj16 - 173
- 2011, Kwiecień14 - 43
- 2011, Marzec8 - 48
- 2011, Luty4 - 8
- 2010, Sierpień7 - 13
- 2010, Czerwiec2 - 0
- 2009, Październik1 - 0
- 2009, Sierpień5 - 0
- 2009, Lipiec1 - 0
- 2009, Czerwiec2 - 0
- 2009, Kwiecień1 - 0
No popatrz..., kogo tu nie było?
linijka
- DST 43.85km
- Teren 3.85km
- Czas 02:40
- VAVG 16.44km/h
- Sprzęt Łunibajczyk
- Aktywność Jazda na rowerze
Tylko zobaczyć, dzie droga prowadzi....
Sobota, 30 lipca 2011 · dodano: 30.07.2011 | Komentarze 12
Wracając z pracy miałam w planach wreszcie wsiąść na rower, oczywiście w wypadku, gdy nie będzie padał deszcz. Ja niestety, albo stety, nie jestem aż tak chora na cyklozę by pedałować z własnej, nieprzymuszonej woli, gdy deszcz zalewa mi oczy i całą resztę. Ale, mimo nieba zaciągniętego bez granic strasznie szarymi chmurami, deszczu nie było. Myślałam co zrobić, jechać, czy pozostać w ciepłym i suchym domku? W końcu wybrałam, przebrałam się w rowerowe ciuszki i pojechałam by sprawdzić, gdzie tak naprawdę wyprowadzi mnie ta nowa droga do Ladentin, z której zawróciłyśmy z Beti tydzień temu.
Pojechałam, jak zresztą mapka wskazuje, przez Warzymice. Tutaj do fotografii zapozowało mi ptactwo domowe, dziobiące trawę gdzieś na tyłach ogrodu przydomowego.


Te krowy nie były tak chętne do pozowania Gdy dojechałam do nich bliżej, wzięły nogi za pas i oddaliły się w bezpieczne miejsce.

A to mój ulubiony kucyk w Smolęcinie, który tu pasie się już od wiosny.

W Smolęcinie bocianów w gnieździe nie zastałam. Chyba już młode same szukają na rozległych polach, zalanych ostatnimi opadami, żab i innych... .
Mam nadzieję, że już nie odleciały...
Kolory wokoło późno-letnie. Ciekawe, jak to z tą jesienią będzie.

Jarzębina już czerwona, a przecież to nie czas, gdy do szkoły dzieci idą i przynoszą na technikę owoce jarzębiny na korale...

Choć kwiaty przy drodze mówią coś innego...


Nawet maki są, trochę smutne i zmoknięte ale...

Deszcz, oczywiście zaczął padać, najpierw leciutko, później coraz lepiej. Założyłam więc kurtkę przeciwdeszczową i buffa, i pojechałam tak jak planowałam nową drogą do Ladentin, potem tam jakimś objazdem, bo droga do Schwemnenz jeszcze nie gotowa. Droga z płyt, ale tak równych, że gdyby nie oczy, które mówiły o płytach, pomyślałabym, że to równiutki jak stół asfalt.

Tutaj doskonałe tereny dla bocianów, ale ich niestety, nie było :(

Jestem sobie krowa z kolczykami, ładnie mi w żółtym, prawda?

Tutaj wyjechałabym w Schwennenz, gdybym nie pojechała objazdem. Ta droga jest jednak zamknięta, zresztą, jak wiele w tych stronach.




A to już droga z Grambow do Lubieszyna. Sąsiadom nie za bardzo podoba się użytkowanie nieoddanych dróg. Doskonale ją zabarykadowali.


I na koniec odrobina optymizmu na jutrzejszy dzień. Chmurki przerzedzają się powoli :), deszczyk już nie pada :))

W drodze powrotnej, już na naszych drogach, jakiś idiota-pędziwiatr blachosmrodem zrobił mi prysznic prosto spod swoich kół. Szkoda, że nie podgrzewana była woda :(
A Warzymicach też nie zastałam bocianów w gnieździe, coś tutaj nie gra...
Pojechałam jeszcze na myjnię opłukać swój rowerek i wróciłam do domu.
Komentarze
jotwu | 20:36 niedziela, 31 lipca 2011 | linkuj
Nie przejmuj się bocianami, bo z nimi wszystko jest w porządku tyle, że łatwiej je zobaczyć na polach, gdzie zbierają kalorie na długą drogę powrotną, niż w gniazdach. Dorodna młodzież bociania także sobie nieźle poczyna w powietrzu, stąd często widzimy puste gniazda. Lubię Twoje zdjęcia zwłaszcza, że panie zwykle demonstrują inne motywy, stąd moje zainteresowanie nimi. Jako jedyny będę cierpki w ocenie znaków wodnych na fotkach - mnie się nie podobają, są zbyt duże i odwracają uwagę od treści zdjęcia, no ale jak wspomniałem jest to opinia odosobniona.
tunislawa | 20:33 niedziela, 31 lipca 2011 | linkuj
rzeczywiście znaki są dorodne ! A mimo blokady jechałaś tą nową ścieżką do Linken ? Pozdrowionka !
Kajman | 06:04 niedziela, 31 lipca 2011 | linkuj
Powstaje nowa droga i chyba od razu ścieżka rowerowa. Pozazdrościć:)
DaDasik | 22:03 sobota, 30 lipca 2011 | linkuj
Fajowa wycieczka. U nas dopiero wieczorem przestało padać, ale i tak dopadłem Romka, choćby na chwilę :P
Niemieckie drogi są świetne. Pamiętam jak na Rugi wjechaliśmy na drogę łatana jak nasze! Łata na łacie! Ale koło ani drgnęło tak pięknie wyrównane.... A u nas.... chlapnie smołą, posypie kamyczkami i pierdyknie piachem, a na koniec poklepie tą łopatą ;].
Niemieckie drogi są świetne. Pamiętam jak na Rugi wjechaliśmy na drogę łatana jak nasze! Łata na łacie! Ale koło ani drgnęło tak pięknie wyrównane.... A u nas.... chlapnie smołą, posypie kamyczkami i pierdyknie piachem, a na koniec poklepie tą łopatą ;].
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!